Wózek dziecięcy niejedno ma oblicze ? ewolucja i ciekawostki historyczne o transporcie dzieci

historia wózków dziecięcych

Każdy zasługuje na możliwość transportowania się. Dorośli najczęściej jeżdżą samochodami czy motorami. Inni poruszają się dzięki koniom lub innym zwierzętom. Dziecko też człowiek i dlatego stworzono dla niego specjalny wózek (bardziej ekscentryczni mają również osobne dla swoich pupili). Są (i były już dawno) pojazdy dla innych pełnoprawnych członków rodziny – lalek.

Choć oczywiście zaznaczyć trzeba, że jest to środek lokomocji, który z racji stosunkowo małych umiejętności pasażera niemal zawsze musi być sterowany przez bardziej doświadczonego pełnomocnika. W gestii tego ostatniego jest też napęd, mięśniowy oczywiście.

Pierwsze wózki dziecięce były ciągnięte m.in. przez kucyki lub kozy. Ale incydentalnie także strusie, indyki, świnie czy małe lwy. Latem jak i zimą widywano dziecięcy „psi zaprzęg”. Zdarzały się też przypadki delikatnie rzecz ujmując mniej pieszczotliwe np. krokodyle. Można by takie rozwiązanie nazwać swoistym pieczeniem dwóch pieczeni na jednym ogniu ? rodzic miał możliwość jednoczesnego wyprowadzenia na spacer domowego pupila jak i dziecka, i to bez swojego udziału. Nie zawsze taki sprzęt służył odciążeniu rodziców w trakcie dłuższych spacerów. Czasami były to po prostu zabawki dla dzieci odrobinę starszych ? pewnego rodzaju powozy w rozmiarze mini ? pierwsze wersje obecnych maszyn elektrycznych dla dwu-, trzyletnich kierowców i pilotów.

Jeśli zostało już coś napomknięte o lataniu, to warto wspomnieć, że w celu przewiezienia dzieci z punktu A do B wsadzano je czasami w wózki o kształcie jajka, które nieco przypominały pocisk wystrzelony z pistoletu. W Anglii niedługo przed wybuchem II wojny światowej można było także spotkać pojazdy dziecięce na wypadek ataku gazowego. Wyglądały one jak duża walizka z okienkiem i posiadały komin wentylacyjny.

Zdarzał się transport dzieci, który można nazwać publicznym. Nie chodzi tu o komunikację miejską, ale o wózki mieszczące nawet dziesięcioro dzieci jednocześnie ? prawdziwe autobusy w swojej dziedzinie. Były one najprawdopodobniej używane przez opiekunów w sierocińcach. Widywało się również swego rodzaju sprzęty wielofunkcyjne ? krzesełka do karmienia lub łóżeczka, które posiadały takie kółka, iż spokojnie nadawały się do używania w miejskiej przestrzeni. Wymagało one tylko kilku ruchów w celu przekształcenia w odpowiednie na daną chwilę urządzenie. Niektórzy wozili też swoje dzieci w bocznym koszu motocykla albo odpowiednio dostosowanymi rikszami.

Przemieszczanie się młodszych za pomocą różnych pojazdów na początku wyglądało więc dość podobnie jak tych starszych. Patrząc na całą ewolucję transportu ludzi – kto wie – może w przyszłości odnajdziemy w sklepach wózki napędzane silnikami i panelami słonecznymi? Lub takie, które nie będą wymagały kierowania przez człowieka (wzorem samosterowalnych samochodów tworzonych przez Teslę czy Google’a)? Idąc jeszcze dalej ? łącząc biblijną historię wyciągniętego z rzeki Mojżesza z nowoczesnymi technologiami ? może przyjdzie komuś do głowy transportowanie bobasów drogą wodną lub nawet powietrzną za pomocą małych łódek przypominających koszyki oraz wielkich dronów? W tym przypadku musimy z pełną powagą stwierdzić – na samym początku trzeba popracować nad pełnym bezpieczeństwem. Warto jeszcze wspomnieć o poruszaniu się po śniegu ? samodzielnym albo takim przy pomocy rodzica ? istnieje ono od XIX i chodzi oczywiście o sanki.

Niektóre dziecięce pojazdy nastawione na wygląd i detale powstawały z pieczołowitością godną Michała Anioła. To np. wersje ciągnięte, używane na dworze francuskim w XVII wieku. Ich główną funkcją była przede wszystkim prezentacja swoich dzieci w blichtrze, mniej liczyła się praktyczność. Wszak mowa o pełnym przepychu baroku. Przypominały one małą karocę królewską w wersji kabrio i także z racji swoich dużych rozmiarów raczej nie służyły do codziennych spacerów. W bardziej współczesnych nam czasach zdarzały się też inne wózki, których nie powstydziłaby się żadna księżniczka z bajki np. takie w kształcie łabędzia. Znalazło się coś również dla przyszłych kierowców ? dziecięce pojazdy przypominały samochody ? wielkie, amerykańskie z  wygodnymi kanapami albo wyścigówki.

W latach 60′ XX wieku większość tych urządzeń była już jedynie kwadratową, jeżdżącą bryłą. A obecnie? Myśląc o designie można kupić wózek taki, jaki się tylko zamarzy, również w stylu retro. Jest też opcja ekologiczna zrobiona np. z drewnianych materiałów.

Różnorodność wózków, która występuje obecnie jest w pewnej mierze spowodowana działaniami pojedynczych osób często nie związanych bezpośrednio z biznesem artykułów dziecięcych ? w pewnym momencie zaistniała po prostu konkretna potrzeba, którą trzeba było zaspokoić. Składane „parasolki” zawdzięczamy inżynierowi aeronautyki Owenowi Maclarenowi. Gdy jego córka zaczęła narzekać na trud podróży z Anglii do Ameryki spowodowany ciężkim i nieporęcznym wózkiem, Brytyjczyk postanowił to zmienić. W 1965 zaprojektował więc aluminiową wersję, którą można było składać do kompaktowych rozmiarów. Od tego czasu zabieranie tych 3 lub 4 kołowych urządzeń gdziekolwiek się chce stało już oczywiste.

historia wózków dziecięcych

A jak powstały wózki sportowe? W 1980 roku Phil Baecker zapragnął zabierać syna na swoje biegi. Zaczął więc eksperymentować montując w pojeździe swego dziecka różnego rodzaju koła, również rowerowe. To dało podwaliny pod współcześnie znane joggery.

Jak to często bywa, pionierska myśl nie od razu jest przyjmowana wszędzie i z szerokim uśmiechem. Tak było też w przypadku wózków. W 1848 roku Amerykanin Charles Burton zaprojektował taki, który wymagał pchania przez ludzi kontestując jednocześnie ten ciągnięty przez zwierzęta. Nowojorczycy stwierdzili jednak, że to rozwiązanie jest zagrożeniem dla ruchu pieszych i wynalazca wyniósł się wraz ze swoim wytworem do Anglii. Tam założył fabrykę i odbierał zamówienia z całego świata. Dziesięć lat później w Ameryce otwarto w końcu pierwszą fabrykę z tymi nowoczesnymi (jak na tamten czas) urządzeniami, ale nadal nie cieszyły się tam one dużą popularnością ? jest to dość zaskakujący fakt jak na Stany Zjednoczone, które przecież zawsze starają się przodować we wszystkim, szczególnie w technologii.

Nie znaleźliśmy jedynie dowodów na istnienie dziecięcych lektyk, ale nie wykluczone, że któryś z władców w zamierzchłych czasach przy ich pomocy transportował swoich potomków.

Obecnie rodzice z różnych okazji tuningują pojazd swojego małego skrzata i robią z niego np. czołg czy batmobil. Są „nartowózki”. Dzieci transportuje się również za pomocą roweru ? przy użyciu specjalnego krzesełka lub osobno ciągniętej przyczepki. Biegacze mają dwa wyjścia: pierwszym, bardziej popularnym są joggery (takimi bije się rekordy Guinessa w najszybciej przebiegniętym maratonie i jednoczesnym pchaniu swojej pociechy tuż przed sobą). Drugim, mniej znanym (dopiero co wchodzącym na rynek) jest specjalna dwukołowa mała, kryta platforma, którą przypina się specjalną uprzężą do pleców rodzica. Są też wersje montowane na grzbiecie psa.

W dzisiejszych czasach jest jeszcze wiele ciekawych rozwiązań jak np. połączenie wózka z deskorolką lub hulajnogą, albo możliwość składania go w plecak. Widać więc, że ograniczeniem jest jedynie ludzka wyobraźnia. Przez wszystkie lata istnienia tego pojazdu ewoluował on znacząco. Tak jak w przypadku samochodów, zdarzały się różne osobliwe wersje, które nie przyjęły się na stałe ? były one często wytworem wybujałej wyobraźni pewnego ekscentrycznego wynalazcy albo wymogiem sytuacji. A najważniejsze i tak zawsze będzie dopasowanie tego niezbędnego elementu wyprawki do potrzeb rodziców i dziecka.

Źródło inspiracji: http://www.babyland.pl/pl/list/wozki-dzieciece

1 komentarz


  1. Chcialabym zobaczyc taki wózek mieszczacy 10 dzieci, ciekawe jak to wygladalo, teraz jednak sa bardziej funkcjonalne wózki, zdecydowanie bardziej podobaja mi sie te nowoczesne wózki, nasz tez jest piekny i wielofunkcyjny, mamy ecco mondo z expandera.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *